Kontakt

Mituapi - Kocyki Minky, ubranka dla dzieci

mailbiuro@mituapi.pl

telefontel. 665-652-217

Newsletter
Podaj swój adres e-mail, jeżeli chcesz otrzymywać informacje o nowościach i promocjach.

Odcinek pierwszy

Witam pierwszy odcinek dedykuje dzielnej Ani Balcerskiej która ma 6 lat i mieszka w Żarach w Lubuskim, chorej na Deficyt dekarboksylazy L-aminokwasów aromatycznych(AADC), Jeżeli ktoś chciałby się zagłębić w temacie lub jakkolwiek wspomóc tą wspaniałą dziewczynkę, zapraszam do kliknięcia w link fundacji Ani.

http://fundacja-sloneczko.pl/frame/pokaz_opis.php?ida=161%2FB

 

Robi się ciemno, wędruję po okolicy. W oddali widzę dom, a z okna bije ciepłe światło. To chyba pokój dziecięcy. Przyglądam się – tak, to pokój dziewczynki.
Na oknie stoją kwiaty w doniczkach, obok okna stoi biała komoda, a na różowych ścianach powieszone są zdjęcia. Na jednym zdjęciu jakaś dziewczynka (pewnie właścicielka
pokoju) jest z mamą, przytulają się, są uśmiechnięte.
Na drugim zdjęciu jest króliczek miniaturka i moje ulubione miejsce w pokojach, czyli łóżko. Uwielbiam się zakradać, gdy wszędzie robi się mrok.
Zaszywam się pod kołderką lub podusią , by jak zawsze wtopić  się w tło. Zatem do dzieła.  Okno w pokoju jest uchylone, więc  zakradam się powoli…  Czmych,  i już jestem w środku.
Pościel jest w baletnice. Małe, różowe baletnice na białym tle.  Zamykam oczy, robię dwa obroty wokół własnej osi, spoglądam i … jest! Hurra!!!  Udało się, sierść zamieniła się we wzór z kołderki .
Teraz mogę spokojnie pomieszkać niezauważalny, a gdy zajdzie taka potrzeba,  ujawnię się w odpowiednim momencie.
Słyszę jak ktoś zbliża się do pokoju, więc chowam się pod kołderkę i czekam. Z mamą  wchodzi dziewczynka,  która jeździ na specjalistycznym wózku . Jest urocza ,ma na imię Ania i ma 6 lat. Mama kładzie ją do łóżka.
- Możesz zostawić zaświecone światło? – zapytała  dziewczynka.
- Tak kochanie, ale naprawdę nie ma się czego bać -odpowiedziała mama z uśmiechem.
Ania spokojnie zasnęła. W nocy przyszła burza. Grzmiało i wiało, a w okolicy uderzył piorun. Był bardzo głośny huk, dlatego Ania obudziła się z krzykiem
- Aaaaaa, Mamoooo!!! -
Jej krzyk mnie obudził, przestraszyłem się i wskoczyłem na kołdrę dziewczynki.
- Spokojnie, nie bój się. To tylko burza - starałem się ją uspokoić.
- Potwór! Ratunku, potwór! Mamo, mamo! – wołała Ania.
Mama wbiegła do pokoju i powiedziała:
- Cichutko Kochanie, już jestem .
- Mamo w moim pokoju jest potwór. Wygląda, jakby był ubrany w moją pościel.
- Aniu, nie ma żadnych potworów, coś ci się przyśniło .
- Mamo, nie ma światła. Zapal, proszę,  światło.
- Niestety Aniu,  piorun uszkodził przewody i nie ma prądu. Śpij spokojnie,  jestem przy tobie.
Ania zamknęła oczy, ale wcale nie spała . Udawała tylko, żeby nie martwić mamy. Mama cichutko wyszła z pokoju,  przekonana, że córka śpi.
Co tu robić? Pokazać się jeszcze raz, czy nie?  Nie chcę ponownie jej wystraszyć.  Przez okno wpadało światło z księżyca.  Gałęzie za oknem falowały na wietrze, a ich cień wpadał do pokoju.  Ania z przerażeniem patrzyła na te cienie - Aniu nie chce cię wystraszyć . Jestem przyjaznym potworkiem -
- Kto to do mnie mówi ?- szepnęła wystraszona dziewczynka.
- Teraz ci się pokażę,  ale proszę - nie krzycz. Naprawdę nic ci nie zrobię – powiedziałem.
Wyłoniłem się spod kołderki - Tu jestem,  popatrz .
Ania ze zdziwieniem i strachem patrzyła na mnie - Kim jesteś i co tu robisz?  I dlaczego wyglądasz jak moja pościel? -
- Witaj Aniu. Jestem potworkiem o imieniu Api. Mieszkam w pościelach różnych dzieci .
Nagle huk, dziewczynka ze strachu wskoczyła pod kołderkę.
- Nie bój się. To tylko gałązka uderzyła w okno.-
- Nieprawda. Ktoś jest w pokoju .
- Aniu, spójrz. Oprócz nas, nie ma tu nikogo.
- Boję się,  ktoś tu jest .
- Nie ma nikogo. Popatrz.
- Jest, jest,  jest!!! - Ania się bardzo zdenerwowała
- Dobrze - zacznijmy jeszcze raz. Jestem Api, dobry potworek . I udowodnię ci, że w twoim pokoju nie ma nic strasznego.  Chyba że ja, ale ja naprawdę nie jestem zły. Wyglądam odrobinkę  strasznie,  ale to tylko wygląd. Dotknij mnie, mam milutkie futerko.
Ania z zainteresowaniem wychyliła czubek nosa i powoli wyciągnęła do mnie rękę. Ostrożnie dotknęła.
- O!  Api,  jesteś całkiem milutki. Powiedz mi, dlaczego jesteś w moje baletnice?
- To taki kamuflaż.  Patrz uważnie.  Zamykam oczy, robię dwa obroty i…
- Łał! Jesteś zielony.
- Tak zmieniam swoje futerko na jakikolwiek wzór , jaki sobie wymyślę.  A  tak wyglądam bez zmiany .
Nagle jakaś czarna postać przebiegła przez pokój, była ogromna. Ania zamarła, strach sparaliżował ją. Słychać było jej głęboki oddech. Oczy stały się wielkie i tak z przerażeniem patrzyła, mamrocząc coś pod nosem:
- Światło - powiedziała cichutko. Proszę niech zaświeci się światło. -
Wskoczyłem jej na ręce, i to był idealny moment na wyjaśnienie jej, jak powstała czarna postać.
- Aniu… – cisza. Nie zareagowała.
- Aniu, popatrz. - cisza bez reakcji.
Zamknąłem oczy, mocno zacisnąłem łapki i przede mną pojawiła się latarka. Ania automatycznie spojrzała na zapalone światło latarki
- Aniu popatrz, to nie żadne potwory, żadna czarna postać. To tylko twój króliczek miniaturka przebiegł przez pokój, a światło księżyca padało na niego, tworząc cień. Ten  cień  powiększył się  na tle ściany. Tak samo cienie gałęzi, wpadające przez okno, wyglądają jak wielkie czarne postacie.
Dziewczynka z zainteresowaniem słuchała Api, nagle światło się zaświeciło, burza minęła.
- Aniu to tylko nasza wyobraźnia płata nam figle, a tak naprawdę te rzeczy, które wydawały się tak bardzo straszne, to w rzeczywistości  tylko twój króliczek i gałązki.
Ania zrozumiała, że wszystko dzieje się w naszej głowie i wyobrażamy sobie straszne rzeczy,  a tak naprawdę to nic strasznego.
Rano wstała wypoczęta i uśmiechnięta, a gdy nastał wieczór , mama, jak zawsze kładła córkę spać.
- Dobranoc kochanie. -
- Mamo… -
- Tak wiem , światło -
- Mamo, możesz zgasić światło. Już się nie boję.
Mama ze zdziwieniem patrzyła na córeczkę. Z uśmiechem na twarzy pocałowała ją,  powiedziała dobranoc i wyszła nie zostawiając zaświeconego światła.
- Api, jesteś? -
- Tak, jestem.  - Wsunąłem się pod rękę, tuląc się do Ani.
- Dziękuję, teraz już nigdy nie będę się bać. -
Byłem szczęśliwy że mogłem pomóc. Wtuliłem się w ramiona dziewczynki i słodko zasnęliśmy.

KONIEC

Zapisz

do góry
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl